Okładki:
|
LISTY Fandom RÓŻNOŚCI
Fanfotki è
|
![]() Rysio Piasecki
|
![]() Maciek Parowski |
Kwiecień 2008 Szymon Kulec pisze:
Droga Redakcjo.
W kwietniowej "Nowej Fantastyce" (NF 4/2008, s. 4-8, przyp. Zimniaka) zamieszczony został artykuł pt. "Życie – cud, fenomen czy reguła?". Autora, dr Andrzeja Zimniaka, cenię bardzo, niemniej w artykule znalazło się kilka tez/stwierdzeń, z którymi w pewnym stopniu większym lub mniejszym można polemizować i taką też polemikę chciałbym przeprowadzić.
Jak najbardziej należy zgodzić się ze
stwierdzeniem, iż "żyjemy w świecie piętrowej kreacji". Poczynając od
średniowiecza widać rozwój poszczególnych dziedzin kultury i nauki oraz
kolejne ich nawarstwienia. Patrząc chociażby na muzykę, której mnogość
gatunków i odmian w dzisiejszych czasach na pewno zaszokowałaby niejednego,
klasycznego twórcę. Powstało także mnóstwo różnego rodzaju konglomeratów,
czy kompozytów łączących różne gałęzie sztuki (chociażby happeningi) czy też
nauki (np. bioinżynieria). Obliguje nas to poniekąd do wskoczenia na wyższe
poziomy percepcji, poznania. Prawie każdy świadom jest podwalin, niemniej w
obliczu dostępności kolejnych poziomów kreacji, jakże bogatszych i
pełniejszych, błędem byłoby zostawanie przy formach prostych, ubogich.
Zgadzam się jednak, iż całkowita negacja podstaw, czy też ich niezauważanie,
jest zjawiskiem co najmniej niepokojącym.
|
Zimniak odpowiada:
Strasznie mnie cieszy, że ktoś się inteligentnie wypowiedział na temat tego artykułu. Uważam go za istotny w swoim dorobku, dokonałem w nim podsumowań wieloletnich przemyśleń w pewnych kwestiach.
Powstawanie dziedzin interdyscyplinarnych jest całkowicie naturalne i absolutnie konieczne, więcej - dawne podziały padają jako sztuczne. Np. niegdyś chemia i biologia były czymś intuicyjnie zupełnie różnym, dziś mamy biochemię, chemię związków naturalnych, genetykę, enzymologię itd.
Jedną z fizykochemicznych cech materii może być potencjalna możliwość kreacji form ożywionych. Tę "potencję" mógł zaszczepić Bóg, albo jest taką naturalną właściwością jak spin elektronu czy preferowanie symetrii w mikro- i makroskopowych formach.
To proste - w literaturze używam sobie poza zasięgiem brzytwy Ockhama, w publicystyce popularnonaukowej tego się wystrzegam. Także moja futurologia nie mnoży bytów ponad potrzebę i wystrzega się tzw. "chciejstwa naukowców", bazując raczej na tym, co już było i zapewne znów się pojawi, tylko w innym sztafażu. Można oczywiście rozważać istnienie elektronów jak piłki futbolowe i inteligentnych much wielkości słoni, ale te tematy z ulgą zostawiam innym.
W nauce nie musimy "dowodzić nieistnienia", skupiamy się na dowiedzeniu istnienia i weryfikacji tego przez innych. W artykule zastanawiam się nad możliwością pomylenia form pośrednich między materią nieożywioną a ożywioną z produktami rozkładu organizmów. Poza tym rozważam możliwość, że kreacja życia jest zjawiskiem normalnym, choć unikalnym. Na te tematy wiemy tak niewiele, że hipotezy muszą być ostrożne i obwarowane wieloma znakami zapytania.
Nie widzę błędu w swoim rozumowaniu, co oczywiście nie znaczy, że muszę mieć rację. Indukcję matematyczną można stosować także do ożywionych układów, matematyka wkracza również np. do chemii białek i enzymów. Jeśli nie widzimy wokół nic wiecznego, wszak i wszechświat powstał z osobliwości i grozi mu kolaps lub śmierć cieplna, to czemu wierzyć w wiecznotrwałe cywilizacje?
Życie spontanicznie może powstawać w tak ogromnych odległościach od siebie, że wypełnienie tej pustki byłoby właśnie celem wysyłania próbników. Inna sprawa: każdy rodzaj życia jaki znamy jest ekspansywny na sposób egoistyczny, nie wiadomo, co by się stało przy spotkaniu... Ja osobiście nie wierzę w poprawnościową optykę oczekiwania na milusińskich braci w rozumie, czy śpiewających plusiaczków z Rigla. Natomiast właśnie bakterie i wirusy mają największą szansę na kolonizację innych ciał niebieskich, a człowiek ma im tylko pomóc. Cóż, jak też wolę wyobrażać sobie szlachetną ludzkość zaszczepiającą wzdłuż Drogi Mlecznej demokrację, wiarę i poszanowanie praw obywatelskich, ale niestety moje skrzywienie publicystyczne, o którym wspomniałem wyżej, nie daje mi dośnić tego snu do końca.
Dziękuję, Panie Szymonie, za możliwość intelektualnej pogawędki. W sieci takie uwagi jak Pańskie to prawdziwy rarytas! n |
Grudzień 2006 Bartosz pisze:
Dzień dobry Przeczytałem Pana artykuł "Technologie przyszłości" (NF 11/2006, 6-8, przyp. Zimniaka), temat jest oczywiście bardzo ciekawy, scenariusze przyszłości w nim nakreślone osobiście uważam za "opcje". Jednakże pozwoliłem sobie do Pana napisać z bardziej przyziemnego powodu, mianowicie pisze Pan: "Mało kto wie, że wycieczka samochodem z Warszawy do Łodzi pochłania tyle energii, ile zużywa przeciętny ludzki organizm przez całe swoje życie." Być może przyczyna mojej niezgody z powyższym stwierdzeniem jest w przyjęciu innych założeń, wszak moje rachunki wyglądają następująco: Odległość Warszawa - Łódź - 130 km Przyjmijmy mało ekonomiczny pojazd spalający 10 l benzyny na 100 km - spalimy 26 litrów (w obie strony) Wartość opałowa benzyny - spotkałem się z nieco różnymi danymi, najczęściej w okolicy 38 MJ/litr, "dla bezpieczeństwa" przyjmę 40 MJ/litr, zatem 26*40 = 1040 MJ przez rurę wydechową, ciepło silnika, klocków hamulcowych itp. Z drugiej strony człowiek - niech będzie spokojny i oszczędny egzemplarz - 1800 kcal na dobę, zatem 1800*1000*4,185 = 7533000 J = 7,533 MJ na dobę, ostatni krok: 1040/7,533 = 138 i "kawałek" - zatem mniej niż pół roku. Przyznam że sam spodziewałem się jeszcze krótszego czasu... Tak czy inaczej ciekaw jestem czy coś mi umknęło w obliczeniach czy w założeniach - jeśli w założeniach to jestem ciekaw jakie są te które dają tak odmienny rezultat.
|
Zimniak odpowiada: Sporo racji, ale cytowałem innych autorów i muszę przyznać, że nie sprawdziłem ich. Jednakże można założyć, że chodzi tylko o porównanie energii kinetycznej i cieplnej, emitowanej w wyniku ruchu. Człowiek przy forsownym pedałowaniu na rowerze zużywa ok. 50 J/s (w=F*l=10kG*0,5m/s=100N*0,5m/s=50J/s; zakładam, że nacisk wynosi 10 kG, trwa 1s i noga pracuje na odcinku 0,5 m). Na godzinę będzie 50*3600=180000J=180kJ. Oszacujmy powstający przy tym wydatek cieplny na 20 kJ/h, to mamy 200kJ/h. Przypuszczam, że mało ruchliwy człowiek w ciągu jednego dnia nie zużyje więcej energii na swój ruch niż sportowiec podczas godzinnego pedałowania. Czyli mamy obliczone przez Bartosza 1040MJ/0,2MJ/dzień=5200 dni, co daje ponad 14 lat. Więc nie całe życie, a kilkanaście lat - różnica istotna, ale i tak widać, jak bardzo energooszczędne są konstrukcje biologiczne w porównaniu z mechanicznymi. Właśnie o wykazanie tego chodziło mi w artykule. |
Fanfotki
(kolejność zdjęć przypadkowa)
Autorem zdjęć jest Andrzej Zimniak, jeśli nie podano inaczej
![]() Andrzej Pilipiuk
|
![]() Andrzej Pilipiuk
|
![]() Romuald Pawlak |
![]() Łukasz Orbitowski
|
![]() Łukasz Orbitowski
|
![]() Szczepan Twardoch
|
![]() Jacek Dukaj
|
![]() Wit Szostak
|
![]() Jakub Ćwiek
|
![]() Rafał Kosik
|
![]() Rafał Kosik
|
![]() Kasia Sienkiewicz-Kosik
|
![]() Milena Wójtowicz
|
![]() Michał Protasiuk
|
![]() Andrzej Miszczak
|
![]() Marek Baraniecki
|
![]() Rafał Dębski
|
![]() Michał Cholewa
|
![]() Marcin Przybyłek
|
![]() Marcin Przybyłek
|
![]() Jarosław Grzędowicz
|
![]() Jacek Komuda
|
![]() Ewa Białołęcka |
![]() Konrad Lewandowski vel Przewodas |
![]() Maja Lidia Kossakowska |
![]() Maja i Witold |
![]() Witold Jabłoński
|
![]() Andrzej Zimniak
|
![]() Jacek Inglot |
![]() Marek Huberath
|
![]() Anna Brzezińska |
![]() Jacek Sobota |
![]() Bartosz Grykowski
|
![]() Maciej Parowski
|
![]() Maciej Parowski
|
![]() Piotr Cholewa (PWC)
|
![]() Marcin Bronhard
|
![]() Piotr Derkacz |
![]() Krzysztof Głuch |
![]() Paweł Ostrowski
|
![]()
Wojtek Sedeńko (Solaris)
|
Ryszard Piasecki (Solaris)
|
![]()
Ewa Pawelec
|
![]()
Szymon Sokół
|
![]()
Mikołaj Juliusz Wachowicz (z archiwum M.J.W.)
|
Zbyszek Kulczycki
|
![]() Kazimierz Kielarski |
![]() Piotr Staniewski
|
![]() Fahrenheit's crew
|
![]() Karolina Kacprzak (Fahrenheit) |
![]() Karol
|
![]() Adam Cebula
|
![]() Przy chmielowym napoju, Falkon 2008
|
|
|
![]() Kot Przewodasa |