Na okładkę Galerii

Do artykułu

Hiszpańskie Pireneje - Park Narodowy Aigüestortes

Dzień drogi od Barcelony, w sercu gór opodal granicy z Francją, trafisz na Park Aigüestortes. To kraina potężnych, dzikich gór sięgających wysokości ponad 3 tysięcy metrów, dziesiątków błękitnych jezior o krystalicznie przejrzystej wodzie, malowniczych wodospadów, piarżystych zboczy pokrytych kwitnącymi na czerwono azaliami i przemykających po skałach kozic. Szlaków o różnym stopniu trudności wiodących w najładniejsze zakątki jest dużo i są dobrze oznakowane, ponadto można skorzystać z dżipów kursujących po górskich drogach. A więc każdy znajdzie coś dla siebie.

 

 

Region Estanys (jezior) d'Amitges należy do najpiękniejszych w Pirenejach. Można do nich dojść albo dojechać z Espot, miejscowości-kurortu leżącej przy wschodnim wejściu do Parku. Najpierw łagodnym podejściem dochodzi się do Estany de St. Maurici, a potem leśnym szlakiem (po drodze wodospad!) lub łatwiejszą lecz mniej widowiskowa drogą dla dżipów dociera sie do celu. Obowiązkowy punkt programu.

 

 

 

Takimi dżipami jeździ się w Pirenejach. Widzimy odcinek drogi od Estany de St. Maurici do Estanys de Amitges. Dżipy chyba nadają się na Marsa, bo z pełnym obciążeniem 10 osób są w stanie pokonywać półmetrowe głazy. Emocjonujące są mijanki, bo wydaje się, że jeden samochód sam ledwie mieści się na drodze. Nieraz pojazd dosłownie zawisa jedną stroną nad przepaścią, ale kierowcy mają wprawę, bo nie widziałem w dole ani jednego wraku (hm, może je sprzątają?).

Poprzedniego wieczoru i w nocy przechodził front atmosferyczny, na dole w Espot padał deszcz i przewalały się burze, a w górach - jak widać - padał śnieg. Ażurowy puch szybko topnieje w słońcu. Na zdjęciu powyżej turnie pokryte cienką warstwą śniegu.

Poniżej - jeziora Amitages.

 

 

Taniec cirrusów przed zbliżającym się frontem atmosferycznym. Po godzinie do tego miejsca przywiało pierwsze krople deszczu, które rozbłyskiwały w słońcu na żółto i zielono, a po kolejnej półgodzinie przez szczyty przewalała się już szara masa mgieł i chmur, gnana zimnym wiatrem.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Łąki w okolicach Espot, pełne małych kwiatów i niebieskich górskich ostów.

 

 

Wodospad Cascada de Gerber w północnej strefie przyparkowej. Od parkingu wiedzie do niego bardzo łatwy szlak, prawie bez różnicy wzniesień. Najlepiej przyjść późnym popołudniem, wtedy oświetlenie jest najciekawsze - woda wygląda jak płynne srebro.

 

 

 

 

 

Krowy hodowane w Pirenejach są beżowe i wydają się zrobione z pluszu. Koło południa mają sjestę - nie pasą się i ustawiają się jedna obok drugiej, dotykając się bokami, przy czym zawsze naprzemienne - raz głowa, raz ogon. Zapewne chodzi o sprawniejsze wykorzystanie ogonów do odganiania much, których tu nie brakuje.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Płaskowyż i rozlewiska - łęgi - Aigüestortes, od których nazwę wziął cały Park. Wyobraźcie sobie łąkę porośniętą rzadkim lasem niskopiennych świerków, przez którą płyną dziesiątki rozgałęziających się i łączących strumieni. Unikalna formacja. Łatwym, szerokim i bardzo malowniczym szlakiem dochodzimy do do jeziora Long.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Oto Estany Long. Olbrzymie polodowcowe gazy, spoczywające na dnie, przypominają białe wieloryby.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Gigantyczna tama przy zbiorniku Embassement de Cavallers, na północ od uzdrowiska balneologicznego Caldes de Boí. Po lewej stronie zdjęcia widać w dole jeden z wielu parkingów usytuowanych u podnóża zapory. Można do tego miejsca zamówić kurs dżipem, jednak większość turystów woli przyjechać własnym samochodem. Trzeba jednak uważać, bo szosa jest wąska i kręta, w wielu miejscach wiodąca brzegami urwisk.

Dalej brzegiem zbiornika de Cavallers wiedzie malownicza kamienista ścieżka. Tym szlakiem można dojść w wysokie góry i do malowniczych jezior Estany Negre de Boí i Estany de les Monges.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

To jest najpiękniejszy kot na świecie, a przynajmniej najpiękniejszy, jakiego widziałem. Co za gracja, dzikość, spłoszona pewność siebie, uroda! Siedzieliśmy przy kawie w patio hotelu w Caldes de Boí, gdy owa szydkretowa piękność pojawiła się raptem na parapecie jednego z pokojów, skoczyła w prawo i otarła się grzbietem o mur, następnie uczyniła symetryczny ruch w lewo. Natychmiast wyprostowała się, i, czujna i napięta jak struna, hipnotyzowała mnie spojrzeniem jaśniejących zielonych oczu. Podszedłem, żeby zrobić zdjęcie, a ona pozowała bez strachu, choć wciąż czujna. Zjawisko!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W dolinie Vall de Boí znajduje się kilkanaście zabytkowych kościołów z 12. i 13 wieku, niektóre z nich są naprawdę urocze. Wieczorem są oświetlone, co daje wyjątkowy wizualny efekt na tle surowego górskiego krajobrazu. Można je zwiedzać za niewielką opłatą, można też wykupić karnet na wszystkie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Na zdjęciu obok i poniżej widzimy malowniczo położone sztuczne zbiorniki wodne Pantà de Sopeira i Pantà d'Escales, połączone w jedno jezioro długości kilkunastu kilometrów. Ta perełka krajobrazowa nie była opisana w naszych przewodnikach i natrafiliśmy na nią przypadkowo w drodze powrotnej. Zbiornik powstał w przełomie przez góry Sierra de Sant Gervàs, wyjątkowo dzikie i spiętrzone. Tama na końcu tego jeziora robi naprawdę wrażenie - to trzeba zobaczyć.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kilkadziesiąt kilometrów od Barcelony znajduje się zadziwiające pasmo górskie, Montserrat. Obłe, stłoczone turnie przypominają idących szeregiem mnichów. Na zdjęciach góry pokazane są w różnych porach dnia: wczesnym popołudniem, podczas zachodu słońca i rankiem, w porannych mgłach.

 

 

Na górę strony

Na okładkę Galerii

Do artykułu