_________________________________________________________________________________________________________
Sz. Pan
Władysław Puzoń
Dyrektor Departamentu Prawnego
Ministerstwa Zdrowia RP
Szanowny Panie Dyrektorze,
W imieniu środowiska kardiologicznego, proszę o pilne podjęcie
działań zmieniających nadal obowiązującą sytuację prawną dotyczącą zasad
stosowania zewnętrznych automatycznych defibrylatorów (AED) w Polsce.
Urządzenia te - w wielu krajach świata, co raz częściej rozmieszczane w
miejscach publicznych (dworce, lotniska, centra handlowe), doprowadziły w
ostatnich latach do zwiększenia liczby uratowanych osób z pierwotnym
migotaniem komór.
W Polsce, zgodnie z obowiązującymi przestarzałymi przepisami,
AED posługiwać się może tylko lekarz albo pielęgniarka lub członek zespołu
reanimacyjnego w obecności i na polecenie lekarza. Uprawnień takich nie mają
nawet ratownicy medyczni ze stopniem licencjata – aktualnie szkoleni w wielu
polskich uczelniach medycznych, nie wspominając już o straży pożarnej czy
innych służbach mundurowych udzielających często pierwszej pomocy. Stąd też,
nie byliśmy w stanie ogłosić konkursu ofert na realizację pilotażowego
programu wyposażenia miejsc publicznego użytku w Polsce w AED i rozpoczęcie
powszechnej edukacji na temat zasad postępowania w nagłym zatrzymaniu
krążenia, co planowane było wstępnie w ramach środków finansowych
Ogólnopolskiego Programu POLKARD.
Według naszych informacji, Polska jest obecnie jedynym krajem
Unii Europejskiej z tak archaicznymi i restrykcyjnymi przepisami dotyczącymi
posługiwania się AED, będąc jednocześnie krajem, w którym nie obowiązują
żadne ograniczenia, co do zakupu defibrylatora. W Polsce można więc kupić
AED bez żadnych ograniczeń, nie można jednak nim się posługiwać.
Członkowie Sekcji Resustytacji i Intensywnej Terapii Polskiego Towarzystwa
Kardiologicznego (PTK) prowadzą od pewnego czasu kampanię medialną na rzecz
zmiany tej sytuacji, jej wyniki są jednak na razie mizerne. Kolejne organy
władzy publicznej deklarują zainteresowanie tą sprawą, przepisy jednak nie
ulegają zmianie.
Każdy, kto w swoim domu lub na ulicy jednego z polskich miast
dozna zatrzymania czynności serca ma niewielkie szanse na przeżycie. Ze
względu na wyjątkowo krótki czas do nieodwracalnego uszkodzenia mózgu,
najwyżej w jednym przypadku na 20 lekarz pogotowia ratunkowego zdąży dotrzeć
do pacjenta w czasie umożliwiającym wykonanie ratującej życie defibrylacji.
Bezsensowne prawo, które uniemożliwia prowadzenie reanimacji zgodnie z
aktualnymi zasadami amerykańskich i europejskiego towarzystwa
kardiologicznego, przyczynia się prawdopodobnie do wielu zgonów i trwałego
inwalidztwa.
W obliczu tych faktów, zmuszeni jesteśmy po raz kolejny
zaapelować o jak najszybsze podjęcie działań zmierzających do zmiany tej
bezsensownej sytuacji. Z uwagi na ważkość zagadnienia, pozwalam sobie
skierować ten list w formie otwartej również do wiadomości Konsultanta
krajowego w dziedzinie ratownictwa medycznego w Polsce, jak i środków
masowego przekazu. Czekamy na szybką odpowiedź i reakcję Ministerstwa
Zdrowia.
Z poważaniem,
prof. zw. dr hab. med. Grzegorz Opolski / - /